środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 1 - Moje życie nie jest łatwe.


Był Czerwiec. Wspaniały i ciepły miesiąc, a co do tego wakacje. Wakacje miały zacząć się już jutro tuż po uroczystej akademii.  To był mój ostatni dzień w tej szkole ponieważ byłam w 3 gimnazjum. Wkrótce czeka mnie liceum. Podobno najlepsze czasy. Kto wie? Byłam bardzo zmęczona po tym dniu. Niby jutro wakacje i koniec dodatkowych zajęć, ale dziś 8 lekcji, trening siatkówki, hip hop i jeszcze lekcje śpiewu. Byłam strasznie zabiegana w tym dniu, więc szybko ( 22:30) poszłam się umyć i spać. Nazajutrz wstałam bardzo wcześnie (05:40) aby wyglądać perfekcyjnie i zakończyć tamten rozdział życia. Po 83minutach byłam gotowa i wyszłam z domu. Gdy wychodziłam rodziców już nie było. Zamiast nich zobaczyłam karteczkę na lodówce „Musieliśmy wcześniej wyjść, poradzisz sobie jakoś. Kochamy Cię!  - rodzice”. Zwinęłam kartkę w kulkę i wrzuciłam do śmieci z myślą „Pff.. jak zawsze”. Wzięłam klucze z parapetu i wyszłam z domu. Ponieważ byłam katoliczką najpierw poszliśmy wszyscy do kościoła, a potem do szkoły na akademię. Po udanej, ale za to jakże nudnej akademii udałam się z moją najlepszą przyjaciółką do domu.
-Nikola muszę z tobą porozmawiać! Julia możesz nas zostawić na minutkę? – uśmiechnęła się do przyjaciółki mama
-Oczywiście, to ja pójdę do twojego pokoju Nikola  - odpowiedziała Julia i poszła
-Yhym – odpowiedziałam na tak do Juli
-Wiesz, no bo…. Ja i tata mamy nową pracę. – powiedziała speszona mama
-To wspaniale ! – odpowiedziałam z radością ale śpiesząc się do Julii
-Ale, musimy się przeprowadzić do Londynu – powiedziała mama po czym wyszła do kuchni rozpakować zmywarkę.  Byłam zaskoczona wypowiedzią matki.  Przecież tu miałam całe swoje życie, dom, przyjaciół no i Julię. Pobiegłam do mamy do kuchni:
-Ale … - nie zdążyłam dokończyć bo mama mi przerwała
-No dobrze. Jeżeli chcesz to możemy zrobić tak: Ty umiesz doskonale angielski więc zamieszkasz sama jesteś już na tyle dorosła. Jeżeli oczywiście chcesz. – zaproponowała
-Muszę to przemyśleć. – powiedziałam i poszłam na górę do Julii.
Opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce. Rozmawiałyśmy bardzo długo. Nawet ona nie umiała mi doradzić. Chociaż znałyśmy się od zerówki i doskonale wiedziała czego pragnę skrycie.

-Wieesz… Jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś jechała i zostawiła mnie tu. Ale.. – nie dokończyła
-Ale co? – zapytałam
-Ale jedź. Przecież nic cię tu nie trzyma. Będziemy rozmawiały przez skajpaja i pisały. – dokończyła Julia
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę. Nie spostrzegłam się nawet że jest już 22. Gdy Julia to zauważyła pożegnała się ze mną pospiesznie i wybiegła z domu. Jeszcze sama nie wiedziałam co wybrać. Musiałam się z tym przespać.  Nazajutrz wstałam dość wcześnie jak dla mnie. Poszłam się umyć, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół na śniadanie. Rodziców jak zwykle nie było. Zrobiłam sobie naleśniki z syropem. Po zjedzeniu wspaniałego zrobionego przez siebie śniadania poszłam przed dom. Było gorąco chyba jakieś 35 stopni. Ubrałam strój kąpielowy i położyłam się na leżaku z słuchawkami na uszach.  Myślałam jeszcze o tym wyjeździe. Z jednej strony coś mnie tam ciągnęło, coś mi mówiło że tam ktoś na mnie czeka.  Ale z drugiej strony nie chciałam stracić najlepszej przyjaciółki.  Zrobiłam się strasznie senna. Wiedziałam że nie mogę usnąć na słońcu więc poszłam do domu. Włączyłam jakiś program telewizyjny i szybko usnęłam. Miałam bardzo dziwny sen. Jakby jakaś dziewczyna pod BigBenem wołała mnie żebym przyjechała i została jej przyjaciółką. Nie wołała o pomoc tylko tak przyjaźnie. Postanowiłam że pojadę. Nie szczędziłam czasu spakowałam wszystkie rzeczy do walizek. Spakowałam bagaż podręczny i czekałam na rodziców. Była już godzina 14, a ich jeszcze nie było. Nie wiedziałam czy opłaca się czekać więc zadzwoniłam do taty.
-Będziemy za godzinę . – odpowiedział na moje pytania tata po czym się rozłączył.
Postanowiłam że nie ma co dłużej czekać na spóźnionych rodziców, więc musiałam jakoś wykorzystać ten wolny czas. Poszłam do Julii pożegnać się z nią. Szłam tą uliczką co zawsze. Ale dziś wydawała się jakaś ponura. Tak jakbym była w obcym miejscu. Zaczęłam cicho szlochać i usiadłam na ławce. Nie chciałam aby przyjaciółka zobaczyła mnie w takim stanie. Zaczęłam już całkiem płakać. Pech chciał że akurat tamtędy wracała ze sklepu Julia. Podbiegła do mnie, przytuliła mnie i zapytała co się stało. Wytłumaczyłam jej że tutaj, teraz czuję się jakoś obco. Przyjaciółka starała się mnie pocieszyć.  Pożegnałam się z nią i wróciłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Postanowiłam poszperać po domu i poszukać starych zdjęć by mieć jakieś wspomnienia z Polski. Zaczęłam ogląda stare rodzinne albumy. Było tam wiele zdjęć z Julią i innymi przyjaciółmi, z rodziną. Gdy nagle znalazłam jakiś inny album z tytułem „Nicola & Harry – nigdy nie pokazywać Nikoli”. Zaczęłam oglądać zdjęcia. Na każdym zdjęciu byłam tylko ja i mały chłopiec z burzą loków.  Ale coś mi nie pasowało. To nie były okolice w których mieszkam i jeszcze ta dopiska „nigdy nie pokazywać Nikoli”. Było bardzo dużo zdjęć w basenie, w piaskownicy. Było nawet jedno na tle którego było widać Big Ben, a na drugim London Eye. Pomyślałam że to może w Londynie. Byłam strasznie zapatrzona w tego chłopca. Zastanawiało mnie teraz także to że od dawna umiałam angielski ale się go nie uczyłam. Te przemyślenia przerwał dźwięk auta rodziców. Zaczęłam szybko chować  albumy. Wzięłam tylko ten jeden „z Harrym” i pobiegłam na górę. Schowałam go w mojej skrytce. Jedna dachówka odpadała i pod nią była dziura. Tam chowałam wszystkie ważne rzeczy ponieważ rodzice nie wiedzieli że tam jest jakaś dziura. Pobiegłam na dół udając że o niczym nie wiem. Nagle zauważyłam jedno zdjęcie na stole. Pomyślałam „Czemu mam się kryć ?! Zrobię im awanturę”. Gdy tylko rodzice weszli stanęłam przed drzwiami mówiąc:
-Co to ma być? Dlaczego nie wiem o tym? Proszę! Wytłumaczcie mi to. – nie dałam rodzicom wejść w słowo. Byłam okropnie zła, ale jednak i smutna pojedyncza łza spłynęła mi po twarzy. Rodzice popatrzyli na siebie po czym mama powiedziała „Idź! Spokojnie! Wszystko jej wytłumaczę”. Mówiła tak gdyż tata musiał wracać do pracy. „Ba, z resztą jak zwykle”.
-Więc! Ten chłopak to Harry syn mojej przyjaciółki, bardzo się przyjaźniliście gdy byliście mali. Kiedyś gdy urodziłaś się mieszkaliśmy w Londynie i.. i wyprowadziliśmy się do Polski gdy miałaś 6 lat. Pewnie dlatego teraz nic nie pamiętasz. Teraz planujemy tam wrócić, ale nie okłamaliśmy cię my mamy tam pracę. Może wtedy będziemy więcej czasu spędzać razem, ale skoro będziesz mieszkać bez nas to rozumiemy. Ty będziesz miała nasz stary dom. Dwie przecznice obok domu Harry’ego. – wytłumaczyła mama
Tak ja miałam mieć jakiś stary dom. Jeszcze wmawia mi że koło kogoś kogo tam lubiłam i go nawet nie pamiętam. Jednakże zgodziłam się wyjechać. Po 3 godzinach tata wrócił do domu. Rodzice się spakowali no i pojechaliśmy o godzinie 20. Jak dla mnie było to szaleństwem że nie mogliśmy wyjechać rano. Ale skoro rodzice tak chcieli to oczywiście musiało tak być. Po 3 godzinach byliśmy na lotnisku, a po następnej godzinie w samolocie. Lot miał trwać 4 godziny. Lecieliśmy dość szybko.  Według moich obliczeń w Londynie na lotnisku mieliśmy być o 3 rano. Postanowiłam więc przespać się w samolocie. Do naszego domu jechaliśmy z lotniska kolejne 4 godziny. Więc w domu byłam dopiero o 8. Całonocna podróż, ostatnie widoki Polski a ja wszystko przespałam. No, ale to już było i nigdy nie wróci. Teraz jestem w moim nowym/starym domu w Londynie.