Był Czerwiec. Wspaniały i ciepły miesiąc, a co do tego
wakacje. Wakacje miały zacząć się już jutro tuż po uroczystej akademii. To był mój ostatni dzień w tej szkole
ponieważ byłam w 3 gimnazjum. Wkrótce czeka mnie liceum. Podobno najlepsze
czasy. Kto wie? Byłam bardzo zmęczona po tym dniu. Niby jutro wakacje i koniec
dodatkowych zajęć, ale dziś 8 lekcji, trening siatkówki, hip hop i jeszcze
lekcje śpiewu. Byłam strasznie zabiegana w tym dniu, więc szybko ( 22:30)
poszłam się umyć i spać. Nazajutrz wstałam bardzo wcześnie (05:40) aby wyglądać
perfekcyjnie i zakończyć tamten rozdział życia. Po 83minutach byłam gotowa i wyszłam
z domu. Gdy wychodziłam rodziców już nie było. Zamiast nich zobaczyłam
karteczkę na lodówce „Musieliśmy wcześniej wyjść, poradzisz sobie jakoś.
Kochamy Cię! - rodzice”. Zwinęłam kartkę
w kulkę i wrzuciłam do śmieci z myślą „Pff.. jak zawsze”. Wzięłam klucze z
parapetu i wyszłam z domu. Ponieważ byłam katoliczką najpierw poszliśmy wszyscy
do kościoła, a potem do szkoły na akademię. Po udanej, ale za to jakże nudnej
akademii udałam się z moją najlepszą przyjaciółką do domu.
-Nikola muszę z tobą porozmawiać! Julia możesz nas zostawić
na minutkę? – uśmiechnęła się do przyjaciółki mama
-Oczywiście, to ja pójdę do twojego pokoju Nikola - odpowiedziała Julia i poszła
-Yhym – odpowiedziałam na tak do Juli
-Wiesz, no bo…. Ja i tata mamy nową pracę. – powiedziała
speszona mama
-To wspaniale ! – odpowiedziałam z radością ale śpiesząc się
do Julii
-Ale, musimy się przeprowadzić do Londynu – powiedziała mama
po czym wyszła do kuchni rozpakować zmywarkę. Byłam zaskoczona wypowiedzią matki. Przecież tu miałam całe swoje życie, dom,
przyjaciół no i Julię. Pobiegłam do mamy do kuchni:
-Ale … - nie zdążyłam dokończyć bo mama mi przerwała
-No dobrze. Jeżeli chcesz to możemy zrobić tak: Ty umiesz
doskonale angielski więc zamieszkasz sama jesteś już na tyle dorosła. Jeżeli
oczywiście chcesz. – zaproponowała
-Muszę to przemyśleć. – powiedziałam i poszłam na górę do
Julii.
Opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce. Rozmawiałyśmy bardzo
długo. Nawet ona nie umiała mi doradzić. Chociaż znałyśmy się od zerówki i doskonale
wiedziała czego pragnę skrycie.
-Wieesz… Jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś jechała i zostawiła mnie tu. Ale.. – nie dokończyła
-Wieesz… Jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś jechała i zostawiła mnie tu. Ale.. – nie dokończyła
-Ale co? – zapytałam
-Ale jedź. Przecież nic cię tu nie trzyma. Będziemy
rozmawiały przez skajpaja i pisały. – dokończyła Julia
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę. Nie spostrzegłam się nawet że
jest już 22. Gdy Julia to zauważyła pożegnała się ze mną pospiesznie i wybiegła
z domu. Jeszcze sama nie wiedziałam co wybrać. Musiałam się z tym przespać. Nazajutrz wstałam dość wcześnie jak dla mnie.
Poszłam się umyć, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół na śniadanie. Rodziców jak
zwykle nie było. Zrobiłam sobie naleśniki z syropem. Po zjedzeniu wspaniałego
zrobionego przez siebie śniadania poszłam przed dom. Było gorąco chyba jakieś
35 stopni. Ubrałam strój kąpielowy i położyłam się na leżaku z słuchawkami na
uszach. Myślałam jeszcze o tym
wyjeździe. Z jednej strony coś mnie tam ciągnęło, coś mi mówiło że tam ktoś na
mnie czeka. Ale z drugiej strony nie
chciałam stracić najlepszej przyjaciółki.
Zrobiłam się strasznie senna. Wiedziałam że nie mogę usnąć na słońcu
więc poszłam do domu. Włączyłam jakiś program telewizyjny i szybko usnęłam.
Miałam bardzo dziwny sen. Jakby jakaś dziewczyna pod BigBenem wołała mnie żebym
przyjechała i została jej przyjaciółką. Nie wołała o pomoc tylko tak
przyjaźnie. Postanowiłam że pojadę. Nie szczędziłam czasu spakowałam wszystkie
rzeczy do walizek. Spakowałam bagaż podręczny i czekałam na rodziców. Była już
godzina 14, a ich jeszcze nie było. Nie wiedziałam czy opłaca się czekać więc
zadzwoniłam do taty.
-Będziemy za godzinę . – odpowiedział na moje pytania tata
po czym się rozłączył.
Postanowiłam że nie ma co dłużej czekać na spóźnionych
rodziców, więc musiałam jakoś wykorzystać ten wolny czas. Poszłam do Julii
pożegnać się z nią. Szłam tą uliczką co zawsze. Ale dziś wydawała się jakaś
ponura. Tak jakbym była w obcym miejscu. Zaczęłam cicho szlochać i usiadłam na
ławce. Nie chciałam aby przyjaciółka zobaczyła mnie w takim stanie. Zaczęłam
już całkiem płakać. Pech chciał że akurat tamtędy wracała ze sklepu Julia.
Podbiegła do mnie, przytuliła mnie i zapytała co się stało. Wytłumaczyłam jej
że tutaj, teraz czuję się jakoś obco. Przyjaciółka starała się mnie
pocieszyć. Pożegnałam się z nią i
wróciłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Postanowiłam poszperać po domu i
poszukać starych zdjęć by mieć jakieś wspomnienia z Polski. Zaczęłam ogląda
stare rodzinne albumy. Było tam wiele zdjęć z Julią i innymi przyjaciółmi, z
rodziną. Gdy nagle znalazłam jakiś inny album z tytułem „Nicola & Harry –
nigdy nie pokazywać Nikoli”. Zaczęłam oglądać zdjęcia. Na każdym zdjęciu byłam
tylko ja i mały chłopiec z burzą loków. Ale
coś mi nie pasowało. To nie były okolice w których mieszkam i jeszcze ta
dopiska „nigdy nie pokazywać Nikoli”. Było bardzo dużo zdjęć w basenie, w
piaskownicy. Było nawet jedno na tle którego było widać Big Ben, a na drugim
London Eye. Pomyślałam że to może w Londynie. Byłam strasznie zapatrzona w tego
chłopca. Zastanawiało mnie teraz także to że od dawna umiałam angielski ale się
go nie uczyłam. Te przemyślenia przerwał dźwięk auta rodziców. Zaczęłam szybko
chować albumy. Wzięłam tylko ten jeden
„z Harrym” i pobiegłam na górę. Schowałam go w mojej skrytce. Jedna dachówka
odpadała i pod nią była dziura. Tam chowałam wszystkie ważne rzeczy ponieważ
rodzice nie wiedzieli że tam jest jakaś dziura. Pobiegłam na dół udając że o
niczym nie wiem. Nagle zauważyłam jedno zdjęcie na stole. Pomyślałam „Czemu mam
się kryć ?! Zrobię im awanturę”. Gdy tylko rodzice weszli stanęłam przed
drzwiami mówiąc:
-Co to ma być? Dlaczego nie wiem o tym? Proszę! Wytłumaczcie
mi to. – nie dałam rodzicom wejść w słowo. Byłam okropnie zła, ale jednak i
smutna pojedyncza łza spłynęła mi po twarzy. Rodzice popatrzyli na siebie po
czym mama powiedziała „Idź! Spokojnie! Wszystko jej wytłumaczę”. Mówiła tak
gdyż tata musiał wracać do pracy. „Ba, z resztą jak zwykle”.
-Więc! Ten chłopak to Harry syn mojej przyjaciółki, bardzo
się przyjaźniliście gdy byliście mali. Kiedyś gdy urodziłaś się mieszkaliśmy w
Londynie i.. i wyprowadziliśmy się do Polski gdy miałaś 6 lat. Pewnie dlatego
teraz nic nie pamiętasz. Teraz planujemy tam wrócić, ale nie okłamaliśmy cię my
mamy tam pracę. Może wtedy będziemy więcej czasu spędzać razem, ale skoro
będziesz mieszkać bez nas to rozumiemy. Ty będziesz miała nasz stary dom. Dwie
przecznice obok domu Harry’ego. – wytłumaczyła mama
Tak ja miałam mieć jakiś stary dom. Jeszcze wmawia mi że
koło kogoś kogo tam lubiłam i go nawet nie pamiętam. Jednakże zgodziłam się
wyjechać. Po 3 godzinach tata wrócił do domu. Rodzice się spakowali no i
pojechaliśmy o godzinie 20. Jak dla mnie było to szaleństwem że nie mogliśmy
wyjechać rano. Ale skoro rodzice tak chcieli to oczywiście musiało tak być. Po
3 godzinach byliśmy na lotnisku, a po następnej godzinie w samolocie. Lot miał
trwać 4 godziny. Lecieliśmy dość szybko.
Według moich obliczeń w Londynie na lotnisku mieliśmy być o 3 rano.
Postanowiłam więc przespać się w samolocie. Do naszego domu jechaliśmy z
lotniska kolejne 4 godziny. Więc w domu byłam dopiero o 8. Całonocna podróż,
ostatnie widoki Polski a ja wszystko przespałam. No, ale to już było i nigdy
nie wróci. Teraz jestem w moim nowym/starym domu w Londynie.