środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział 6 - Znowu w Polsce

I tak jestem w Polsce! Właśnie dotarłam na lotnisko i nie wiem co z sobą zrobić. Postanowiłam pójść tam gdzie została mi jedyna rodzina. Do domu Julii. Jej mama chętnie mnie ugościła gdy opowiedziałam jej całą historię. Braci Julii też bardzo lubię. Rafał który ma 19 lat i Kacperek 6 lat. Kacper jest taki słodki chociaż tak na prawdę nie wie co się dzieje wokół niego i co jest z Julą. Teraz mieszkałam w dawnym pokoju mojej przyjaciółki. Co ja wygaduję nie przyjaciółki.. siostry! Tak! Jula była dla mnie jak siostra. Siedziałam w tym pokoju teraz sama... przytulając ulubionego misia Julii. Nagle zadzwonił telefon to był Harry. Przypuszczałam że właśnie przeczytał list. Jednakże odebrałam. Harry niemalże płakał. Nie mogłam wrócić do Londynu teraz.. bo.. nie mógł dowiedzieć się o ciąży. Mówił jak to bardzo za mną tęskni i jak bardzo chce mnie zobaczyć, przytulic, pocałować. Po tym co powiedział płakałam już całkiem do słuchawki. Rozłączyłam się i żeby Harry się nie martwił napisałam do niego sms'a "Kochanie przepraszam.. ja płaczę...". Tak minęło te kilka tygodni bez Harry'ego. Całymi dniami płakałam do poduszki. Myśląc tylko i wyłącznie o Harry'm, dziecku i Julii. Mój brzuch był już całkiem widoczny. Właśnie przyszła do mnie mama Julii ze śniadaniem. Teraz nie nazywałam jej mamą Julli czy panią McHeart, lecz po imieniu. Po prostu Sylwia. No więc Sylwia położyła moje śniadanie na szafce nocnej i usiadła na rogu łóżka. Zaczęła mi tłumaczyć:
"Nikola.. Wiesz że nie możesz tego tak ukrywać przed rodzicami.. a przede wszystkim przed Harry'm musisz mu o tym w końcu powiedzieć". Tłumaczyłam jej że wrócę tam gdy dziecko się urodzi, ale sama nie wiedziałam dokładnie co robię.

Minęło te kilka dni-tygodni. Aż dziecko się urodziło. Było takie malutkie. Wspaniałe.. chłopiec. Na razie nie było w jego wyglądzie nic szczególnego. Był jak każde dziecko... taki sam.. ale ja czułam że jest w nim coś innego.. coś co kocham. Teraz nie mogłam lecieć do Londynu bo dziecko było jeszcze za małe. Odczekałam parę dni aby wylecieć. Jednak spakowałam wszystkie rzeczy by być już gotowa. Dowiedziałam się od Harry'ego który cały czas do mnie dzwonił że ich makijażystce Lou urodziła się córka. Właśnie tego samego dnia, o tej samej godzinie. To było nawet troszkę zabawne. Że w tych momentach Harry nie był przy mnie tylko właśnie przy tamtej kobiecie. Ale sama dokonałam tego wyboru że wróciłam do Polski.

Kilka nudnych dni później ktoś nareszcie odwiedził ten dom. Był taki cichy. Nic tam się nie działo. Poszłam otworzyć drzwi bo akurat byłam sama w domu. Ku mojemu zdziwieniu w progu stał Harry. Wpuściłam go do środka i zaczęliśmy rozmowę. Długo rozmawialiśmy jednakże nic nie wspominałam o dziecku. Harry już miał wychodzić z domu. Otwierał już drzwi, nie dowiedziałby się o dziecku gdyby nie.. gdyby nie zaczęło płakać. Od razu zatrzymał się i zapytał "Co to? To dziecko! Czyje?". Teraz już musiałam powiedzieć mu prawdę. Zaprowadziłam go do pokoju. Wytłumaczyłam mu że to być może on jest jego ojcem. Widziałam jak na niego patrzył. Wiedziałam że będzie idealnym ojcem, nawet jeżeli to nie będzie jego dziecko. Harry przytulił mnie i powiedział : "Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Nigdy was nie zostawię". Pocałował mnie. Teraz już wiedziałam że to ten jedyny. Ten którego znałam 16 lat i zawsze go kochałam, nawet nie wiedząc tego i nie pamiętając go. Pomyślałam (jest 11:11 u mnie xd) że wrócę z Harry'm do mojego właściwie teraz już naszego domu w Londynie. Postanowiliśmy z Harry'm że wspólnie zamieszkamy. Wzięłam walizki,  pożegnałam się z całą rodziną Julli właściwie teraz też moją rodziną i pojechałam z Harrym i dzieckiem na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy. Dziecko cały czas spało, a my oglądaliśmy nasze wspólne zdjęcia z dzieciństwa. Później zastanawialiśmy się jakie imię damy naszemu skarbowi. Nie wiedzieliśmy więc wzięliśmy laptopa i zadzwoniliśmy przez Skype do Zayn'a, oraz Liam'a i Niall'a.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
A teraz pytanie do was: Jak będzie miało na imię dziecko (chłopczyk) :) Piszcie w komentarzach lub do mnie na twitterze : @vashappenin_lov :) PS: Wiem że rozdział krótki.. byłby dłuższy gdybym miała imię dla dziecka :D.

sobota, 28 lipca 2012

Rozdział 5 - W szpitalu

W końcu nastał kolejny smutny dzień w szpitalu. Gdy tylko się obudziłam Harry jak zwykle był przy mnie. Spał zmęczony na stołku opierając głowę o moje dłonie. Zaczęłam płakac. To ja go doprowadziłam do takeigo stanu. Gdybym dała mu się wtedy odprowadzic nic by się nie stało. Nagle Harry się obudził. Pocałował mnie w czoło i zaczął mi tłumaczyc całe to zdarzenie:
"Gdy zostawiłem cię w tym parku to wiedziałem że to zły pomysł, ale sama tego chciałaś. Teraz mam wyrzuty sumienia że cię tam samą zostawiłem... ktoś.. ktoś zadzwonił po policję.. Są bardzo duże przypuszczenia że.. że ktoś cię zgwałcił. Błagam Cię Nicole wybacz mi to! Nie dam rady z tym żyć."
 Zaniemówiłam. Nie winiłam Harry'ego za to! Bo to nie była jego wina. Byłam w szoku z powodu że mnie zgwałcono. Oczywiście powiedziałam to Hazzie żeby się nie martwił, ale i tak widziałam że to go gryzło... i to bardzo. I tak minęło te kilka dni. Dni w szpitalu z Harry'm. Po tych 3 dniach nareszcie wyszłam. Miałam też lekki uraz głowy bo "ten ktoś"  w parku uderzył mną o słupa. Harry cały czas trzymał moją trzęsącą się dłoń. Poszliśmy do mojego domu. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Nagle Harry zaczął mnie całowac i kłaśc się na mnie. Nie zorientowałam nawet gdy znaleźliśmy się w sypialni












 ......................[CENZURA]....................
































Gdy rano się obudziłam nie było Harry'ego. Nic nie pamiętałam. Nie wiedziałam czy to zrobiliśmy. Zadzwoniłam do Hazzy. Nie odbierał. Dobijałam się do niego ale to nic nie dawało.


*3 dni później*

Harry nie odbierał dlatego że nagrywał w studiu. Nie dawno zaczęłam miewać bóle brzucha i wymiotowałam. Postanowiłam pójść do ginekologa. Okazało się że jestem w ciąży. To było straszne. Nie dlatego że byłam tak młoda, lecz dlatego że nie wiedziałam kto jest ojcem dziecka. Mógł to być Harry lub.. ten ktoś kto mnie zgwałcił. Postanowiłam nic nie mówić Styles'owi. Na razie nie było widać ciąży. Za to około cztery miesiące później ciąża zaczęła dawać się we znaki. Aby ukryć ciążę wyjechałam do Polski. Nie mówiąc nic rodzicom. Za to do Harry'ego napisałam list:

"Harry!
Nie łatwo mi pisac ten list bo to list... pożegnalny. Przepraszam cię bardzo za to, ale wyjeżdżam do Polski, mojego rodzinnego miasta. Nie zobaczymy się przez jakiś rok. Może nawet dłużej. Nie mogę powiedziec ci dlaczego tam wracam. Kiedyś się dowiesz.. ale to już powiem ci osobiście jak wrócę. Mam nadzieję że nie będziesz na mnie zły i nei zostawisz mnei z tego powodu. Nie chcę z tobą zrywac. Może.. poprostu dajmy sobie spokój na jakiś czas. Jak wrócę zobaczymy jak to się poukłada. Proszę cię tylko o jedno zaopiekuj się moimi rodzicami.. powiedz im że niedługo wrócę żeby nie szukali mnie bo i tak nie znajdą, ale że nie popełnię żadnego głupstwa. Troszcz się też bardziej o swoją mamę i przede wszystkim Gemmę. Ona teraz bardzo cię potrzebuje. Nie umiem się żegnac więc powiem tylko: "Pa" . Pamiętaj że zawsze, nie ważne co się stanie kocham cię, kochałam i zawsze będę kochac. Twoja na zawsze Nicole xx"

Spakowałam wszystkie rzeczy i pojechałam taksówką na lotnisko. Kupiłam bilet i poleciałam do Polski.

-------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że krótki, ale jakoś nie wiem jak to rozpisac : P

Jeśli wam się podoba to piszcie komentarze lub do mnie na twitterze @vashappenin_lov.
Jeżeli wam się nie podobało piszcie dlaczego postaram się to poprawic w następnym rozdzialektóry prawdopodobnie będzie 4-11.08.2012 ;)


niedziela, 15 lipca 2012

Rozdział 4 - Mój mały wypadek

Kto mi tu zostawił taką wiadomośc:
"CZEMU NIC NIE NAPISAŁAŚ :P nie no sorry , za włamanie !!!" ?? xd

------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie dawno dowiedziałam się o tym że Harry jest w tym zespole One Direction który tak kocha Jess. Nie popierałam tego, ale w końcu musiałam polubić ten zespół. Nie chciałam wyjść na jakąś naciągare czy coś w tym stylu bo nie miałam pieniędzy na koncert, więc nic nie mówiłam. Harry chyba musiał czytać mój pamiętnik bo dzień później zabrał mnie na kolację. Poszliśmy do wspaniałej restauracji o nazwie "Nando's" którą polecił Harry'emu jego przyjaciel z zespołu Niall. Usiedliśmy przy stole. Harry na początku była jakiś spięty ale gdy zaczęliśmy rozmawiać od razu nabrał odwagi. Właśnie wtedy zaproponował mi pójście na ich koncert. Zgodziłam się od razu. Po jakimś czasie poszliśmy na spacer. Była już mniej więcej 23. Spacerowaliśmy po parku. Harry odprowadził mnie pod sam dom aby nic i się nie stało. Był taki opiekuńczy. Całą drogę szliśmy za rękę. Pod moim domem pożegnaliśmy się. Przytuliłam Harre'go ale jemu to nie wystarczało. Przyciągną mnie do siebie i pocałował namiętnie. Nigdy do tond nie czułam takiego uczucia. Chłopak poszedł do swojego domu, a ja weszłam do swojego.Pobiegłam na górę, umyłam się i poszłam spać. Byłam bardzo zmęczona po tym wspaniałym dniu. Musiałam się wyspać ponieważ nazajutrz  miał być koncert mojego chłopaka. Spałam i śniłam... o Harrym. Gdy obudziłam się jak zwykle czekał na mnie sms od Haroldziny "Dobranoc xx". Hah... czytasz rano takiego sms'a i dzień od razu staje się lepszy. Wstałam, wykonałam jak zwykle codzienne czynności i poszłam do Jessy. Jak zwykle była w domu. Postanowiłam że muszę jej powiedzieć o Harry'm. Chyba dostała normalnie palpitacji. Skakała po pokoju jak opętana. Gdy już się uspokoiła opowiedziałam jej dokładnie wszystko. A potem dostałam kolejnego sms'a od Harrolda "Proszę przyjdź do mnie za 1min. Muszę ci kogoś przedstawić". Pożegnałam się z Jess i poszłam do mojego wspaniałego chłopaka. Zapukałam do drzwi i weszłam. Na kanapie siedziało czterech przystojnych chłopaków których już kiedyś gdzieś widziałam. Harry przedstawił mi ich wszystkich po kolei.
Niall - największy żarłok
Liam - ten romantyczny
Lou- zabawny
Zayn - modny
Haha... byli bardzo sympatyczni okazało się że to jego kumple z zespołu. Spędziłam z nimi czas aż do koncertu. Poszliśmy do wesołego miasteczka, oglądaliśmy filmy i świetnie się bawiliśmy. Po naszych wspólnych wygłupach podjechała limuzyna. Kazali mi do niej wsiąść, a ja oczywiście nie odmówiłam. Na miejscu było mnóstwo krzyczących i piszczących fanek. Gdy zobaczyły że wysiadłam z limuzyny wraz z chłopcami patrzyły na mnie z pogardą. Harry to zauważył i przytulił mnie mocno do siebie. Weszliśmy za kulisy. Miałam przy sobie akurat kamerę i wszystko nagrywałam. Nawet jak się przebierali. Potem wyszli na scenę i śpiewali po kolei:
1. What makes you beautiful
2. One Thing
3. More Than This
4. I Wish
Po tych 4 piosenkach Louis powiedział: "Podobało wam się? Yeah! Teraz Niall przyprowadzi na scenę wyjątkowego dla nas gościa, a zwłaszcza dla Harryego" wtedy fanki zaczęły piszczeć. Niall podszedł do mnie chwycił mnie za rękę i powiedział mi na ucho "Nie bój się". Pociągnął mnie za sobą na scenę po czym popchnął w stronę Hazzy. Harry powiedział patrząc mi prosto w oczy "Znamy się od 16 lat, ale dopiero teraz wróciłaś tutaj do mnie, tak długo na ciebie czekałem." następnie mnie pocałował a fanki ku mojemu zdziwieniu biły nam brawo. Po pocałunku dodał "Jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało". Po tych słowach pojedyncza łza spłynęła mi po policzku.Harry to zauważył i otarł mi ją. Potem Niall chwycił mnie znowu za rękę i odprowadził na moje ręce. Gdy tylko dotknął mojej dłoni Harry krzyknął do mikrofonu "UWAŻAJ! Właśnie trzymasz cały mój świat" po czym mrugnął do Nialla, a potem do mnie. Resztę koncertu oglądałam już z mojego miejsca. Po koncercie chłopaki podrzucili nas do parku. Tam zawsze razem spacerowaliśmy za ręce. Szliśmy długo w milczeniu. Po chwili nastała taka rozmowa:
Harry: Zbłaźniłem się. Tak?
Ja: Nie. Czemu?
H: No wiesz tym na scenie co powiedziałem do Nialla.
J: Nie! TO było słodkie.
I znowu nastał pocałunek. Harry znowu chciał mnie odprowadzić ale ja chciałam tutaj jeszcze chwilę zostać sama. Pożegnaliśmy się. Jak zwykle czule i chłopak odszedł. Byłam w niebo wzięta tańczyłam sama ze sobą po chodniku w parku gdy nagle ktoś zasłonił swoją ręką moje usta. Dalej już nic nie pamiętałam. Pamiętam później tylko to że byłam w śpiączce. Widziałam Harry'ego przy moim łóżku szpitalnym który mówił do mnie. Myślał że go nie słyszę, jednakże ja słyszałam. "Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham. Chciałbym móc cofnąć czas ale nie mogę. Nie powinienem zostawiać cię tam samej. Popełniłem największy błąd w moim życiu" położył głowę na moich dłoniach które cały czas trzymał i zaczął płakać.Wtedy już się ocknęłam powiedziałam tylko "Star! To nie twoja wina, ja chciałam tam zostać. Kochanie". Harry pocałował mnie w usta i przytulił. Miałam jeszcze 3 dni być w szpitalu dobrze że on tam będzie. Jutro opowie mi wszystko co się stało.

środa, 4 lipca 2012

Rozdział 3 - Przyjaciół się nie zostawia

Jessy była smutna (z resztą jak zwykle). Ale tym razem z innego powodu. Złamała nogę akurat w tym dniu
w którym miała iść na podpisywanie płyt przez swoich idoli. I dlatego właśnie poprosiła mnie abym do niej przyszła. Chciała abym dziś poszła za nią na to podpisywanie płyt. Nie lubiłam tych jej idoli ale czego się nie robi dla przyjaciół. Więc postanowiłam że zrobię to. Tylko i wyłącznie dla niej! Jessy dała mi swoją płytę i poszłam do domu. Przesłuchałam tą płytę i nie była najgorsza. Może być. Popatrzyłam na zegarek i nagle była 17. Musiałam szybko iśc na busa gdyż mieszkałam daleko od miejsca w którym mieli być, ale też nie chciałam tam być za długo. W busie było na prawdę bardzo gorąco. Na szczęście dojechałam po 20 minutach. Wysiadłam z pojazdu i poszłam do kolejki. Była ogromna. Jak widać mieli tu dużo fanów. Czekałam i czekałam, a czas coraz bardziej się dłużył. Wreszcie po 3 godzinach stania, doszłam do ich stolika. Po kolei się podpisywali, a na końcu siedział jakiś inny chłopak. Podpisał się popatrzył na moją twarz, a ja zaniemówiłam. To był Harry. Mój dawny przyjaciel i teraźniejszy chłopak. Byłam w szoku. Dlaczego mi nic nie powiedział. Nie wiedziałam że to on. Nie mogłam nic powiedziec więc powiedziałam tylko
-Jak ty mogłeś?! - i poszłam, szłam szybko. A Harry wstał z krzesła krzyknął "Wytłumaczę ci". Ale nie poszedł za mną. Teraz miałam mieszane uczucia. Nie powiedział mi prawdy o sobie. Chociaż i tak nie znałam tego zespołu. Leżałam na łóżku wtulona w poduszkę i płakałam. Teraz świat tracił kolory. Leżałam aż nastała godzina 2 nad ranem. Zasnęłam dopiero około 3. Gdy obudziłam się o 12 jak zwykle czekał na mnie sms od Harry'ego.
"Mała! Przepraszam cię! Nie możemy tego tak zostawić porozmawiajmy xx"
Rzuciłam telefonem na łóżko "Phii.. pisz sobie nie obchodzi mnie to".
Ale w głębi duszy kochałam go i chciałam aby przyszedł to wytłumaczyć, albo chociaż zadzwonił. Nie stało się to. Była już godzina 15. Jak zwykle byłam znudzona. Jess pojechała do szpitala na jakieś badania, Jula nie odbierała, a z Harry'm nawet nie chciało mi się pisać.Jak zwykle przeglądałam telewizor. Zanudzona na śmierć. Po 2 godzinach ktoś mnie odwiedził. To był Harry. Wpuściłam go do domu żeby chociaż wytłumaczył tamtą sytuację.
-Nie mogłem ci powiedzieć. Wszyscy by się dowiedzieli i miałabyś zniszczone życie. - tłumaczył Harry.
Długo rozmawialiśmy na ten temat ale oczywiście wybaczyłam mu. Kochałam go nad życie i nie mogłam go stracić. Siedzieliśmy tak w moim domu i oglądaliśmy horrory. Harry liczył na to że będę go cały czas przytulała ze strachu. Lecz było na odwrót. To on chował się za mną. Gdy film dobiegł końca przestraszony Harry wyłączył telewizor i wyszliśmy na taras do basenu. Woda była bardzo zimna, ale Harry rozgrzewał ją. Chlapaliśmy na około całego basenu. Po jakichś 45minutach wyszliśmy z basenu. Wieczorem w wynagrodzeniu kolacji wybraliśmy się do klubu. Było dużo ludzi, nawet parę znajomych i przyjaciel Hazzy, Zayn ze swoją dziewczyną Perrie. Wydawała się dość fajna, poza tym że miała dużą tapetę. Była bardzo sympatyczna, tak jak i Zayn. Było bardzo dużo alkoholu. Wypiłam jedną szklankę, potem drugą, nie zorientowałam się nawet kiedy byłam całkiem pijana. Pamiętam tylko tyle że Harry odprowadzał mnie do domu. Potem obraz się urwał. Następnego dnia obudziłam się w swoim łóżku, a na poduszce leżała karteczka "Nie martw się! Opowiem ci wszystko kiedyś przy okazji". Wiedziałam że Harry był rozsądnym chłopakiem, więc nie bałam się że popełnił jakieś głupstwo. Próbowałam właśnie dodzwonić się do Juli, ale ona znowu nie odbierała. Wiedziałam że coś było nie tak. Położyłam się z powrotem do łóżka i myślałam. Nagle przypomniałam sobie że zapomniałam z Polski albumu ze zdjęciami moimi i Harry'ego. Bardzo chciałam mu je pokazać ponieważ to były wspaniałe wspomnienia. Dlatego też poszłam do domu Harolda
i pożegnałam się z nim na dość krótki czas. Odwiózł mnie na lotnisko i poleciałam. Wróciłam do mojego domu w Polsce tylko po mój album. Był tam gdzie go ostatnio zostawiłam ostatnio była 5 rano, więc nie mogłam teraz pójść do Juli. Więc postanowiłam poczekać do 7 i pooglądać jeszcze raz moje i Harry'ego zdjęcia. Tak minęły mi te 2.. nawet 3 godziny. O 8 poszłam do Juli. Nie było jej w domu za to jej mama opowiedziała mi to wszystko "Jej chłopak Fleen pobił ją i trafiła do szpitala, były to bardzo poważne  obrażenia i zmarła. ". Po tych słowach matka mojej przyjaciółki zaczęła płakać. Nie wytrzymywała tego stresu, z resztą ja też. Wróciłam do domu jeszcze w Polsce. Rzuciłam się na łóżko i płakałam. Gdy tylko miałam problemy płakałam, dniami i nocami. Płakałam mimo iż nie docierało do mnie to że Juli nie ma już na tym świecie. Po tym 2 godzinnym płaczu postanowiłam  napisać list. W tym liście napisałam wszystko co miałam jej do powiedzenia a brzmiał on tak:
"Julio! Odeszłaś tak szybko, nawet nie wiedziałam kiedy. Przepraszam cię że nie było mnie wtedy przy tobie, naprawdę nie mogłam. Harry! To mój dawny przyjaciel teraz jest moim chłopakiem, ale to powiedziałam ci tamtego dnia przez telefon. Okazało się że jest on w zespole One Direction. Poznałam także Jessicę. Jest moją przyjaciółką. Ale nigdy nie zastąpi mi ciebie! Spoczywaj w spokoju ~~ Nicole". Poszłam na grób Juli i wrzuciłam list do grobu. Było to dla mnie traumatyczne przeżycie. Nie mogłam wieżyc w to co się stało. Ale tak widocznie musiało być. Wróciłam do Londynu i od razu pobiegłam do Harry'ego opowiedziec mu o wszystkim.
-Ciii. Nie płacz już skarbie. Wszystko się ułoży. Masz jeszcze Jessy i mnie. Pamiętaj o tym! Zawsze cię wesprzemy, a ja zawsze będę cię kochał. -powiedział Harry. Po tych słowach wtuliłam się w jego ramię i płakałam.    



----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że trochę krótki ten rozdział ale tak już mam. Wiem już dokładnie co napiszę ale nie wiem jak to rozpisać : )
Możecie reklamować swoje blogi i zrobię z boku linki :)
Ale ja na nie nie wejdę ponieważ gdy przeczytam coś potem moje opowiadania są... są... no wiecie, na ten sam temat a ja tego nie chcę :) Proszę komentujcie nie tylko ten ale każdy rozdział który przeczytacie :)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 2 – Londyn to mój dom

I tak przyjechaliśmy do nowego domu. Nie miałam sił by wszystko rozpakowywać i meblować. Pobiegłam do pokoju w swoim domu i od razu zasnęłam. Rodzice zostali tylko na jedną noc abym poczuła się pewniej. Gdy się obudziłam była już godzina 14. Ubrałam się szybko, umyłam po podróży i poszłam na obiad. Spodziewałam się że rodziców nie będzie i że zrobię sobie byle jakie kanapki. Jednak myliłam się. Rodzice byli w domu i zrobili wspaniały obiad. Poprosiłam mamę by napisała mi adres Harrego na kartce w czasie gdy jadłam. Obiad był pyszny, a gdy tylko go zjadłam wzięłam od mamy karteczkę i poszłam. Nie szłam długo ponieważ mieszkał prawie koło mnie.  Nieśmiało zadzwoniłam na dzwonek. Po chwili otworzyła mi jakaś dziewczyna. Bardzo ładna. Od razu pomyślałam że to jego dziewczyna.
"Cześć. Jestem przyjaciółką Harrego, Mam na imię Nicole" wyjaśniłam. Okazało się że to Gemma siostra Harry'ego. Zaprosiła mnie do środka, rozmawiałyśmy po czym Harry zszedł na dół. Mieliśmy tyle sobie do opowiedzenia. Nie pamiętałam go zbyt dobrze dlatego też chciałam mu wszystko powiedzieć. Rozmawialiśmy tak do późna. Pożegnałam się z przyjacielem i poszłam do domu. Położyłam się na łóżku i z uśmiechem myślałam. Myślałam o tym co się zdarzyło także o nim. W tych przemyśleniach usnęłam. Nazajutrz rodziców nie było jak zwykle no ale teraz mieszkałam sama. Wykonałam codzienne czynności i poszłam czytać Harry'ego Pottera. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Zdziwiło mnie to gdyż nikogo nie zapraszałam. Poszłam otworzyć. To była siostra Harry'ego. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało mimo iż była starsza. Dogadywałyśmy się. Po dwóch godzinach musiała iść ponieważ miała autobus. Pracowała jako sprzątaczka dużo pracy, małe zarobki. Mogłam wrócić do czytania książki. Zaraz gdy usiadłam na fotelu i wzięłam książkę do ręki znowu ktoś zadzwonił do drzwi. Tym razem był to Harry. Od razu się uśmiechnęłam na jego widok. Poszliśmy do mojego pokoju. Znowu długo rozmawialiśmy.
-Wiesz... strasznie to dziwne. - zaczął Harry
-Ale co? -odpowiedziałam
-Że mimo że nie widzieliśmy się tyle czasu ja nadal cię kocham - powiedział Harry
I w tym momencie mój cały świat stanął w miejscu. Mogłam uciec, albo powiedzieć mu co czuję.
Wzięłam głęboki oddech by powiedzieć mu wszystko co chciałam powiedzieć odkąd zobaczyłam go pierwszy raz gdy wróciłam do Londynu. Lecz on położył palec na moich ustach i powiedział "Cii..." po czym mnie pocałował. Czułam się jakbym odpływała gdzieś gdzie nic mi nie grozi. W końcu Harry wziął usta z moich ust. Zaczerwieniłam się.
-Yy.y.. muszę już iść do jutra - powiedział speszony Harry i poszedł.
Cały dzień chodziłam po domu jak w niebo wzięta. Postanowiłam przejść się do parku. Usiadłam na ławce i patrzyłam. Patrzyłam w niebo jak gdyby nigdy nic. Nagle usłyszałam krzyki typu "Puść mnie.. Aaa..." . Rozglądnęłam się po parku i zobaczyłam jak jakiś chłopak szarpie dziewczynę. Podbiegłam do nich. Oderwałam go od niej i uderzyłam w twarz. Wzięłam ją za rękę i powiedziałam "BIEGNIJ!!!". Gdy przestał nas już gonić usiadłyśmy na najbliższej ławce i zaczęłam ją wypytywać.
- Jestem Nicole. Kim on jest? Dlaczego cię szarpał i bił? - miałam dużo dużo więcej pytań
- Mam na imię Jessica ale wszyscy mówią do mnie Jess lub Jessy. To mój były, po prostu z nim zerwałam. - tłumaczyła.
Poczułam z nią jakąś silną więź przyjacielską. Była taka jak ja. Te same przeżycia. Postanowiłam się z nią zaprzyjaźnić. Nie było to trudne. Także była Polką która najpierw urodziła się tu w Londynie. Mieszkała na przeciwko mnie.  Odprowadziłam ją by nie czuła się samotna i nie bała się wrócić do domu. W ogóle się nie uśmiechała. Może i uśmiechała, ale nigdy nie śmiała. Poszłam więc do domu. Zapomniałam telefonu z domu. Zerknęłam na komórkę by sprawdzić która godzina. 1 sms od Harry'ego.

Harry: Przepraszam za pocałunek. On nic nie znaczył nie możemy byc razem mimo że cię kocham. ;(

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Nic nie znaczył? Ja.. on.. on mnie kocha ja go też ale nic nie znaczył?! Musiałam z nim porozmawiać. Pobiegłam do jego domu. Zapukałam, a Harry otworzył. Wziął oddech ale nic nie zdążył powiedzieć bo go pocałowałam.
-Już wiem. - powiedział Harry
-Ale co? - zapytałam
-Że mnie kochasz. - uśmiechnął się po czym pokazał ręką abym weszła do środka. Gdy weszłam rozglądnął się jeszcze po ulicy i też wszedł. Usiadłam na kanapie. Rozmawialiśmy długo. Potem Harry zaprosił mnie na kolację jutro o 18. Wyszłam z jego domu po dość długim czasie i poszłam do domu.Postanowiłam pójść teraz do mojej nowej przyjaciółki Jess. Była bardzo że tak powiem uradowana gdy mnie zobaczyła. Powiedziała że zamiast siedzieć w domu w tak piękną pogodę pójdziemy się gdzieś przejść. Od razu się zgodziłam. Poszłyśmy do tego parku gdzie pierwszy raz się spotkałyśmy. Usiadłyśmy na tej samej ławce i rozmawiałyśmy. Dowiedziałam się że Jessica kocha One Direction. Nie wiedziałam co to więc zapytałam jej. Tłumaczyła mi wszystko, kto to, jak powstali itp. Byłam zadziwiona jej wiedzą o nich. Dowiedziałam się także że już jutro o 17:30 jest podpisywanie płyt na które Jess pójdzie. Nie lubiłam One Direction to znaczy nie słuchałam ich muzyki do tej pory ale i tak ich nie lubiłam. Gdy zaczęło się ściemniać odprowadziłam przyjaciółkę do domu i sama ruszyłam do swojego. Po powrocie i całym dniu z przyjaciółmi postanowiłam zadzwonić do Julii. Miałam nowych przyjaciół, ale nie zapominałam o starych. Julia była bardzo smutna gdy do niej zadzwoniłam jej ojciec został zatrzymany przez policję bo jechał pijany do domu, spowodował wypadek. Ale była zarazem wesoła gdyż jej nowy chłopak Fleen był wspaniały. Po dwu godzinnej rozmowie z przyjaciółką postanowiłam pójść spać. Rano gdy się obudziłam czekał na mnie sms od Harry'ego.
"Kochanie. Nie mogę dziś o 18 wyjśc. Mam coś do załatwienia kiedyś ci to wytłumaczę. Przepraszam. Kocham ♥♥♥". Nie byłam na niego zła ponieważ rozumiałam że chłopak w wieku 18 lat ma też inne sprawy niż łażenie ze swoją dziewczyną. Harry bardzo lubił jeździć na desce, może to o to chodziło. Wykonałam codzienne poranne czynności i poszłam do księgarni oddać książkę. Szłam dośc sporą drogę której autem/autobusem nie da się przejechać. Gdy nagle otrzymałam wiadomość.
"Proszę przyjdź do mnie! ~~ ważne *Jess*". Pobiegłam szybciej do księgarni oddałam książkę i jeszcze szybciej pobiegłam do Jessici. Zapukałam do drzwi. Gdy po kilku sekundach nikt nie otwierał wbiegłam do domu, po schodach na górę do jej pokoju. Jess miała złamaną nogę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję za miłe komentarze i proszę o więcej ;) Piszcie komentarze tu i w I rozdziale. Gdy tam będzie 10 komentarzy i tu 10 zacznę pisac kolejny rozdział. :) ~~@vashappenin_lov ~~ Angie ;)






środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 1 - Moje życie nie jest łatwe.


Był Czerwiec. Wspaniały i ciepły miesiąc, a co do tego wakacje. Wakacje miały zacząć się już jutro tuż po uroczystej akademii.  To był mój ostatni dzień w tej szkole ponieważ byłam w 3 gimnazjum. Wkrótce czeka mnie liceum. Podobno najlepsze czasy. Kto wie? Byłam bardzo zmęczona po tym dniu. Niby jutro wakacje i koniec dodatkowych zajęć, ale dziś 8 lekcji, trening siatkówki, hip hop i jeszcze lekcje śpiewu. Byłam strasznie zabiegana w tym dniu, więc szybko ( 22:30) poszłam się umyć i spać. Nazajutrz wstałam bardzo wcześnie (05:40) aby wyglądać perfekcyjnie i zakończyć tamten rozdział życia. Po 83minutach byłam gotowa i wyszłam z domu. Gdy wychodziłam rodziców już nie było. Zamiast nich zobaczyłam karteczkę na lodówce „Musieliśmy wcześniej wyjść, poradzisz sobie jakoś. Kochamy Cię!  - rodzice”. Zwinęłam kartkę w kulkę i wrzuciłam do śmieci z myślą „Pff.. jak zawsze”. Wzięłam klucze z parapetu i wyszłam z domu. Ponieważ byłam katoliczką najpierw poszliśmy wszyscy do kościoła, a potem do szkoły na akademię. Po udanej, ale za to jakże nudnej akademii udałam się z moją najlepszą przyjaciółką do domu.
-Nikola muszę z tobą porozmawiać! Julia możesz nas zostawić na minutkę? – uśmiechnęła się do przyjaciółki mama
-Oczywiście, to ja pójdę do twojego pokoju Nikola  - odpowiedziała Julia i poszła
-Yhym – odpowiedziałam na tak do Juli
-Wiesz, no bo…. Ja i tata mamy nową pracę. – powiedziała speszona mama
-To wspaniale ! – odpowiedziałam z radością ale śpiesząc się do Julii
-Ale, musimy się przeprowadzić do Londynu – powiedziała mama po czym wyszła do kuchni rozpakować zmywarkę.  Byłam zaskoczona wypowiedzią matki.  Przecież tu miałam całe swoje życie, dom, przyjaciół no i Julię. Pobiegłam do mamy do kuchni:
-Ale … - nie zdążyłam dokończyć bo mama mi przerwała
-No dobrze. Jeżeli chcesz to możemy zrobić tak: Ty umiesz doskonale angielski więc zamieszkasz sama jesteś już na tyle dorosła. Jeżeli oczywiście chcesz. – zaproponowała
-Muszę to przemyśleć. – powiedziałam i poszłam na górę do Julii.
Opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce. Rozmawiałyśmy bardzo długo. Nawet ona nie umiała mi doradzić. Chociaż znałyśmy się od zerówki i doskonale wiedziała czego pragnę skrycie.

-Wieesz… Jestem twoją przyjaciółką i nie chcę żebyś jechała i zostawiła mnie tu. Ale.. – nie dokończyła
-Ale co? – zapytałam
-Ale jedź. Przecież nic cię tu nie trzyma. Będziemy rozmawiały przez skajpaja i pisały. – dokończyła Julia
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę. Nie spostrzegłam się nawet że jest już 22. Gdy Julia to zauważyła pożegnała się ze mną pospiesznie i wybiegła z domu. Jeszcze sama nie wiedziałam co wybrać. Musiałam się z tym przespać.  Nazajutrz wstałam dość wcześnie jak dla mnie. Poszłam się umyć, uczesać i ubrać. Zeszłam na dół na śniadanie. Rodziców jak zwykle nie było. Zrobiłam sobie naleśniki z syropem. Po zjedzeniu wspaniałego zrobionego przez siebie śniadania poszłam przed dom. Było gorąco chyba jakieś 35 stopni. Ubrałam strój kąpielowy i położyłam się na leżaku z słuchawkami na uszach.  Myślałam jeszcze o tym wyjeździe. Z jednej strony coś mnie tam ciągnęło, coś mi mówiło że tam ktoś na mnie czeka.  Ale z drugiej strony nie chciałam stracić najlepszej przyjaciółki.  Zrobiłam się strasznie senna. Wiedziałam że nie mogę usnąć na słońcu więc poszłam do domu. Włączyłam jakiś program telewizyjny i szybko usnęłam. Miałam bardzo dziwny sen. Jakby jakaś dziewczyna pod BigBenem wołała mnie żebym przyjechała i została jej przyjaciółką. Nie wołała o pomoc tylko tak przyjaźnie. Postanowiłam że pojadę. Nie szczędziłam czasu spakowałam wszystkie rzeczy do walizek. Spakowałam bagaż podręczny i czekałam na rodziców. Była już godzina 14, a ich jeszcze nie było. Nie wiedziałam czy opłaca się czekać więc zadzwoniłam do taty.
-Będziemy za godzinę . – odpowiedział na moje pytania tata po czym się rozłączył.
Postanowiłam że nie ma co dłużej czekać na spóźnionych rodziców, więc musiałam jakoś wykorzystać ten wolny czas. Poszłam do Julii pożegnać się z nią. Szłam tą uliczką co zawsze. Ale dziś wydawała się jakaś ponura. Tak jakbym była w obcym miejscu. Zaczęłam cicho szlochać i usiadłam na ławce. Nie chciałam aby przyjaciółka zobaczyła mnie w takim stanie. Zaczęłam już całkiem płakać. Pech chciał że akurat tamtędy wracała ze sklepu Julia. Podbiegła do mnie, przytuliła mnie i zapytała co się stało. Wytłumaczyłam jej że tutaj, teraz czuję się jakoś obco. Przyjaciółka starała się mnie pocieszyć.  Pożegnałam się z nią i wróciłam do domu. Rodziców jeszcze nie było. Postanowiłam poszperać po domu i poszukać starych zdjęć by mieć jakieś wspomnienia z Polski. Zaczęłam ogląda stare rodzinne albumy. Było tam wiele zdjęć z Julią i innymi przyjaciółmi, z rodziną. Gdy nagle znalazłam jakiś inny album z tytułem „Nicola & Harry – nigdy nie pokazywać Nikoli”. Zaczęłam oglądać zdjęcia. Na każdym zdjęciu byłam tylko ja i mały chłopiec z burzą loków.  Ale coś mi nie pasowało. To nie były okolice w których mieszkam i jeszcze ta dopiska „nigdy nie pokazywać Nikoli”. Było bardzo dużo zdjęć w basenie, w piaskownicy. Było nawet jedno na tle którego było widać Big Ben, a na drugim London Eye. Pomyślałam że to może w Londynie. Byłam strasznie zapatrzona w tego chłopca. Zastanawiało mnie teraz także to że od dawna umiałam angielski ale się go nie uczyłam. Te przemyślenia przerwał dźwięk auta rodziców. Zaczęłam szybko chować  albumy. Wzięłam tylko ten jeden „z Harrym” i pobiegłam na górę. Schowałam go w mojej skrytce. Jedna dachówka odpadała i pod nią była dziura. Tam chowałam wszystkie ważne rzeczy ponieważ rodzice nie wiedzieli że tam jest jakaś dziura. Pobiegłam na dół udając że o niczym nie wiem. Nagle zauważyłam jedno zdjęcie na stole. Pomyślałam „Czemu mam się kryć ?! Zrobię im awanturę”. Gdy tylko rodzice weszli stanęłam przed drzwiami mówiąc:
-Co to ma być? Dlaczego nie wiem o tym? Proszę! Wytłumaczcie mi to. – nie dałam rodzicom wejść w słowo. Byłam okropnie zła, ale jednak i smutna pojedyncza łza spłynęła mi po twarzy. Rodzice popatrzyli na siebie po czym mama powiedziała „Idź! Spokojnie! Wszystko jej wytłumaczę”. Mówiła tak gdyż tata musiał wracać do pracy. „Ba, z resztą jak zwykle”.
-Więc! Ten chłopak to Harry syn mojej przyjaciółki, bardzo się przyjaźniliście gdy byliście mali. Kiedyś gdy urodziłaś się mieszkaliśmy w Londynie i.. i wyprowadziliśmy się do Polski gdy miałaś 6 lat. Pewnie dlatego teraz nic nie pamiętasz. Teraz planujemy tam wrócić, ale nie okłamaliśmy cię my mamy tam pracę. Może wtedy będziemy więcej czasu spędzać razem, ale skoro będziesz mieszkać bez nas to rozumiemy. Ty będziesz miała nasz stary dom. Dwie przecznice obok domu Harry’ego. – wytłumaczyła mama
Tak ja miałam mieć jakiś stary dom. Jeszcze wmawia mi że koło kogoś kogo tam lubiłam i go nawet nie pamiętam. Jednakże zgodziłam się wyjechać. Po 3 godzinach tata wrócił do domu. Rodzice się spakowali no i pojechaliśmy o godzinie 20. Jak dla mnie było to szaleństwem że nie mogliśmy wyjechać rano. Ale skoro rodzice tak chcieli to oczywiście musiało tak być. Po 3 godzinach byliśmy na lotnisku, a po następnej godzinie w samolocie. Lot miał trwać 4 godziny. Lecieliśmy dość szybko.  Według moich obliczeń w Londynie na lotnisku mieliśmy być o 3 rano. Postanowiłam więc przespać się w samolocie. Do naszego domu jechaliśmy z lotniska kolejne 4 godziny. Więc w domu byłam dopiero o 8. Całonocna podróż, ostatnie widoki Polski a ja wszystko przespałam. No, ale to już było i nigdy nie wróci. Teraz jestem w moim nowym/starym domu w Londynie.